Kto to jest przestępca? Nie pomylę się, jeśli założę, że w większości osób słowo „przestępca” wzbudza bardzo negatywne skojarzenia. Przestępcą może jednak stać się tak naprawdę każdy z nas, często znajdując się w codziennie odgrywanej roli – na przykład uczestnika ruchu drogowego. Co zatem zrobić, aby w takiej sytuacji nie wejść w konflikt z prawem? Na co uważać podczas prowadzenia auta czy motocykla, aby nie stracić uprawnień?

Za jazdę w stanie nietrzeźwości sąd może ukarać sprawcę grzywną, karą ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2. Oprócz tego sąd ma obowiązek każdorazowo stosować środek karny w postaci orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów. Dokładnie taka sama kara przewidziana jest w art. 178a kodeksu karnego wobec osoby prowadzącej pojazd pod wpływem „środków odurzających”.

Czym jest zatem „środek odurzający”? W zależności od przyjętej koncepcji, może to być niemalże każda substancja chemiczna mająca znaczny wpływ na organizm człowieka. Środkami odurzającymi w rozumieniu przepisu bez wątpienia są narkotyki takie jak amfetamina, heroina, morfina, marihuana, opium, kokaina i inne – wynika to z odrębnych przepisów. Co do klasyfikacji pozostałych środków, które mogą wywołać stan odurzenia, ale nie są wskazane przez żadne przepisy jako substancje odurzające (jak na przykład benzyna, opary klejów, farb i lakierów), pojawiają się bardzo poważne wątpliwości interpretacyjne. Można być jednak pewnym, że jazda samochodem czy innym pojazdem mechanicznym niedługo po zapaleniu „jointa” lub nawet zażyciu silnych leków przeciwbólowych (zawierających np. morfinę lub inne opioidy) jest zabroniona.

Skąd jednak wiedzieć, w jaki czas po zażyciu tych substancji można wsiąść za kółko i prowadzić pojazd bez obaw przed konsekwencjami prawnymi? Wydawałoby się, że wtedy, gdy nie czujemy już negatywnego wpływu zażytej substancji na naszą sprawność psychofizyczną… Ale czy na pewno?

Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie, najpierw trzeba wspomnieć o tym, że za wspomniany czyn można odpowiadać jak za przestępstwo albo jak za zwykłe wykroczenie (zagrożone zdecydowanie łagodniejszą sankcją i brakiem wpisu do Krajowego Rejestru Karnego). To, jak będziemy odpowiadać zależy przede wszystkim od siły wpływu wskazanej substancji na nasz organizm.

O ile w przypadku jazdy po alkoholu stosunkowo łatwo określić, kiedy popełniamy przestępstwo, a kiedy wykroczenie (granice ilości alkoholu we krwi lub wydychanym powietrzu), o tyle w przypadku środków odurzających będzie to zadanie zdecydowanie trudniejsze. Brak takiego uregulowania wynika między innymi z różnorodności środków odurzających oraz różnego sposobu ich działania i oddziaływania na organizm. Sądy coraz częściej przyjmują następujące założenie, że jeśli w organizmie znajdują się jakiekolwiek substancje pochodne od środka odurzającego, udowadnia to stan „po użyciu”. Jeżeli zaś wykazana zostanie obecność substancji oddziałujących na organizm w sposób czynny, będzie to stanowiło dowód na bycie „pod wpływem”.

Aby lepiej zrozumieć istotę omawianej konstrukcji, wyobraźmy sobie kierowcę – palacza marihuany, który na godzinę przed podróżą używał owego środka odurzającego. Podczas rutynowej kontroli przeprowadzanej przez Policję dokonano również kontroli na obecność narkotyków w organizmie. Przy pomocy testu ze śliny, wykryto, że w organizmie wspomnianego kierowcy znajdują się metabolity tetrahydrokannabinolu (THC), co daje podstawy, by twierdzić, że w czasie prowadzenia znajdował się on w stanie „po użyciu” – kierowca mógłby wówczas odpowiadać jedynie za popełnienie wykroczenia. Gdyby udowodniono, że w jego organizmie w czasie prowadzenia pojazdu nie tylko znajdowała się substancja odurzająca ale też miała ona aktywny wpływ na jego stan psychofizyczny – na przykład z wykorzystaniem specjalistycznej wiedzy biegłego z zakresu toksykologii, wówczas nasz kierowca mógłby odpowiadać za przestępstwo jazdy „pod wpływem”. W tym miejscu należy dodać, że wpływ ten powinien być zbliżony do wpływu alkoholu w sytuacji „stanu nietrzeźwości”, gdy zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila. W przypadku nieznacznego wpływu należy stwierdzić, że jest to stan jedynie po użyciu substancji i podlega sankcji przewidzianej za wykroczenie.

Wiele zażywanych przez nas substancji (np. jako używki lub w postaci leków, itd.) utrzymuje się w organizmie nawet kilka tygodni. Przykładowo, niektóre metabolity THC mogą utrzymywać się we włosach osoby badanej nawet do 10 miesięcy od użycia. Czy to oznacza, że przez tak długi okres nie można bezpiecznie prowadzić pojazdów? Choćby właśnie z powodu dłuższych okresów pozbywania się śladów substancji z organizmu, w przypadku środków odurzających należy posługiwać się nie tyle kryterium ilościowym stężenia tego środka (jak w przypadku alkoholu), co jego indywidualnym oddziaływaniem na konkretnego sprawcę – często do tych ustaleń będzie niezbędna ekspertyza biegłych.
Na podstawie powyższej analizy tematu można wysnuć wniosek, że samo przeprowadzenie badania na obecność substancji odurzającej w organizmie nie pozwala uznać, że w chwili prowadzenia pojazdu dana osoba znajdowała się „pod wpływem” tego środka. Sąd Najwyższy w sposób nieulegający wątpliwości wypowiedział się, że „sąd (…) każdorazowo musi ustalić, czy środek ten miał realny wpływ na sprawność psychomotoryczną kierującego pojazdem w stopniu podobnym, jak w sytuacji znajdowania się pod wpływem alkoholu”. Aby takie ustalenia poczynić, musi skorzystać z wiedzy specjalistycznej biegłych (głównie lekarzy i toksykologów). Oparcie ustaleń jedynie na pozytywnym wyniku „narkotestu” pozwala jedynie na udowodnienie istnienia stanu „po użyciu”, a więc podlegającego łagodniejszym represjom karnym.

Jak widać, odpowiedź na pytanie, po jakim czasie od zażycia środka odurzającego można prowadzić pojazd nie jest łatwa. Czas pozbywania się omawianych substancji z organizmu jest mocno zindywidualizowany, zarówno pod kątem właściwości osobistych osoby zażywającej dany środek odurzający, jak i pomiędzy różnymi mieszczącymi się w tej szerokiej kategorii substancjami, dlatego też nie da się ustalić odpowiedniej skali – tak jak w przypadku alkoholu. W tej sytuacji trzeba zatem polegać na granicach określonych miękko – zależnych często od opinii biegłego i jej interpretacji. Sprowadza to na kierowcę każdorazowo niepisany obowiązek podjęcia ostrożnej i odpowiedzialnej decyzji przed odpaleniem silnika samochodu, czy motocykla – zwłaszcza, gdy ma on świadomość, że w razie kontroli może zostać wykryty środek odurzający.

Autor: Mateusz Marchewka