Prawie każdy z nas jest czyimś dłużnikiem. Codziennie zawieramy większe lub mniejsze umowy. Zdajemy sobie sprawę, że umów należy dotrzymywać – powtarzając za starą rzymską maksymą „pacta servanda sunt”. Co jednak zrobić, gdy po wielu latach bezczynności firma windykacyjna żąda od nas zwrotu nieopłaconej raty za sprzęt lub rachunku za telefon, o którym zapomnieliśmy, doliczając do głównej kwoty częstokroć rosnące przez wiele lat odsetki i opłaty manipulacyjne? Czy w takiej sytuacji zawsze dłużnik stoi na przegranej pozycji?

Prawie każdy dług po jakimś czasie ulega przedawnieniu. Taka konstrukcja jest ściśle powiązana z niepisaną zasadą, że o swoje interesy po prostu należy dbać. Jeżeli więc wierzyciel przez długi czas nie próbuje egzekwować należności od dłużnika, to jego uprawnienie może zostać znacząco ograniczone. Terminy przedawnienia różnią się w zależności od rodzaju długu. I tak, przykładowo, roszczenie operatora sieci komórkowej za niezapłacony abonament przedawnia się po 3 latach, z kolei dla niektórych innych roszczeń przedawnienie następuje po latach 10. Ważne, żeby pamiętać, od kiedy liczy się termin przedawnienia. Liczymy go od tzw. daty wymagalności, czyli zazwyczaj pierwszego dnia po upływie terminu zapłaty.

Nie zawsze jednak dług przedawni się z upływem tego czasu. Istnieje bowiem możliwość wydłużenia terminu przedawnienia – czyli jego przerwanie lub zawieszenie. Jest to sytuacja korzystna dla wierzyciela. Do takiej sytuacji dojdzie najczęściej wtedy, gdy strony podejmą mediację, kiedy wierzyciel kieruje przeciwko dłużnikowi pozew o zapłatę należności do sądu lub gdy dłużnik dokona uznania długu. Co do uznania długu, przepisy nie wymagają wobec tej czynności żadnej konkretnej formy, co często w praktyce wykorzystują wierzyciele – nakłaniając do uznania długu w rozmowach, czy korespondencji – kusząc możliwością spłacenia długu w ratach lub zmniejszeniem wymaganej kwoty. Uznanie długu prawie zawsze prowadzi do wydłużenia terminu przedawnienia – czyli do sytuacji, gdzie wierzyciel ma więcej czasu na odzyskanie swoich pieniędzy i… żądania większych odsetek!

Dług przedawniony nie znika. Jedyne, co wynika z upływu terminu przedawnienia to możliwość podniesienia zarzutu przedawnienia, który sprawi, że sąd nie będzie mógł nakazać egzekucji długu. Jeśli zaś przedawniony dług spłacimy dobrowolnie, nie będziemy mieli prawa żądać zwrotu zapłaconej należności. Koniecznie należy pamiętać, że w aktualnym stanie prawnym sąd nie uwzględnia przedawnienia z urzędu!

Zarzut przedawnienia możemy podnieść tylko w toku procesu, a więc w sytuacji, gdy już zostaliśmy przez wierzyciela pozwani przed sąd, a postępowanie jeszcze się nie zakończyło. W tym miejscu warto dodać, że proces może się toczyć bez naszego udziału (zwłaszcza w trybie uproszczonym), więc jeśli nie odbierzemy korespondencji z sądu, bezpowrotnie stracimy możliwość ochrony przed egzekucją przedawnionego długu.

Autor: Mateusz Marchewka