Znalazłem czyjś portfel – czy należy mi się znaleźne?

Rzeczy, szczególnie te małe – choćby najpilniej strzeżone – mają to do siebie, że czasem lubią się zgubić. Ileż to razy łapaliśmy się w panice za kieszenie, nie czując telefonu, czy szukaliśmy kluczy, których nigdzie nie można było odnaleźć?

Chyba każdemu z nas zdarzyło się chociaż raz znaleźć zagubioną uprzednio przez nieroztropnego właściciela rzecz. Jakie obowiązki ciążą na znalazcy rzeczy? Czego może domagać się on od właściciela? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Aby dobrze zobrazować sytuację prawną znalazcy rzeczy zagubionej, posłużymy się trzema przykładami. Marek – tak nazwijmy naszego bohatera – ma w życiu wyjątkowe szczęście. Praktycznie codziennie znajduje jakiś zagubiony przedmiot. Omówmy kilka sytuacji, które przydarzyły się Markowi w ciągu ostatnich dni – w końcu mogą zdarzyć się one każdemu z nas.

Sytuacja 1: Marek przy okazji porannego joggingu w miejscowym parku, na ławce, odnalazł wysokiej klasy telefon komórkowy. Jego uwagę przyciągnął dźwięk wibracji i świecący się ekran. Dzwoniła „Mama”. Marek, po chwili zawahania, postanowił odebrać połączenie. Przedstawił się i wytłumaczył, że znalazł telefon na ławce w parku. Marek umówił się z nią, że ta przyjdzie do parku w ciągu pół godziny i odbierze telefon. Słyszał, że za znalezienie rzeczy przysługuje znaleźne w wysokości 10 % wartości rzeczy, dlatego postanowił zapisać numer telefonu właścicielki i skontaktować się z nią, gdy sprawdzi, jaką wartość rynkową ma znaleziony sprzęt. Gdy, po oddaniu telefonu, wrócił do domu, w Internecie odnalazł informację, że telefon, który odnalazł można obecnie kupić nie taniej, niż za 2 500 zł, wobec czego postanowił zadzwonić do właścicielki i zażądał od niej 250 zł tytułem znaleźnego.

Czy w tej sytuacji Marek może żądać znaleźnego? Nie. Znaleźnego można żądać najpóźniej do chwili wydania rzeczy, tak więc o swoim żądaniu powinien on powiadomić właścicielkę telefonu najpóźniej w momencie, kiedy oddawał jej znalezioną rzecz.

Sytuacja 2: Nazajutrz, Marek umówił się ze swoimi znajomymi z innego miasta, że przyjedzie do nich, aby spędzić czas przy ognisku nad pobliskim jeziorem. Gdy tylko wsiadł do pociągu, na półce pod oknem zauważył niewielkie pudełeczko. Postanowił sprawdzić, co znajduje się w środku. Były to srebrne kolczyki znanej polskiej firmy jubilerskiej. W pierwszej chwili Marek pomyślał, że takie kolczyki mogłyby spodobać się jego dziewczynie. Po chwili zastanowienia, Marek postanowił jednak oddać znalezioną rzecz kierownikowi pociągu, którym jechał.

Czy zachowanie Marka było poprawne? Tak. W sytuacji znalezienia rzeczy w środkach transportu publicznego (ale także w budynku publicznym, czy budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności) – znalezioną rzecz należy oddać zarządcy miejsca, w którym rzecz została odnaleziona. Gdyby jednak Marek nie zrezygnował z pierwotnego zamiaru sprezentowania znalezionych kolczyków swojej dziewczynie, wówczas mógłby odpowiadać za przywłaszczenie rzeczy znalezionej (za co może grozić kara pozbawienia wolności do roku). Swoją dziewczynę, natomiast, mógłby narazić na odpowiedzialność za nieumyślne paserstwo (za co sąd mógłby orzec karę pozbawienia wolności nawet do lat dwóch).

Sytuacja 3: Marek spędzał wieczór z przyjaciółmi nad jeziorem. Podczas spaceru po lesie, potknął się o metalowy przedmiot wystający z ziemi. Gdy chciał sprawdzić, co było przyczyną jego upadku, zauważył, że metalowy przedmiot przypomina rękojeść szabli. Po wydobyciu szabli, natychmiast wrócił do swoich przyjaciół i pokazał im znalezisko. Jeden z przyjaciół Marka był z zawodu historykiem. Gdy przyjrzał się bliżej znalezionej rzeczy, powiedział, że najprawdopodobniej jest to jedna z bardzo cennych pamiątek historycznych. Marek już wyobrażał sobie oczyszczoną i wypastowaną szablę w szklanej gablocie zawieszonej nad kominkiem, gdy z rozmarzenia wyrwał go inny znajomy. Ten powiedział Markowi, że jak najszybciej powinien zgłosić znalezisko lokalnemu staroście.

Co stało się dalej? W siedzibie starosty Marek dowiedział się, że za pośrednictwem Generalnego Konserwatora Zabytków może złożyć do ministra kultury i dziedzictwa narodowego wniosek o nagrodę za przypadkowe znalezienie zabytku. Nagrodą może być dyplom lub wartość pieniężna, nie niższa jednak, niż 10 % wartości znaleziska. Marek postanowił złożyć wniosek i po 10 miesiącach otrzymał informację, że zostanie mu wypłacona nagroda w wysokości 4 000 zł.

Jak pokazują powyższe przykłady, znalezienie rzeczy, może być opłacalne dla znalazcy, jednak warto wówczas pamiętać o kilku zasadach, wynikających z przepisów obowiązującego prawa:

1 Znaleźne, w wysokości 10 % wartości znalezionej rzeczy, przysługuje nam od właściciela rzeczy tylko wtedy, jeśli o swoim żądaniu powiadomimy go najpóźniej w chwili wydania rzeczy;
2 Jeżeli rzecz znajdziemy w budynku publicznym lub innym pomieszczeniu, do którego istnieje dostęp publiczny, lub też w środkach transportu publicznego, znalezioną rzecz należy przekazać zarządcy budynku, pomieszczenia lub środka transportu publicznego;
3 Za odnalezienie cennego zabytku może przysługiwać nam nagroda, jednak tylko przy spełnieniu określonych w przepisach wymogów, i pod warunkiem, że jego odnalezienia dokonaliśmy przypadkowo lub za zgodą wojewódzkiego konserwatora zabytków;
4 Zabranie rzeczy znalezionej jest legalne, ale tylko, jeśli zabieramy ją z zamiarem oddania, a nie zachowania jej dla siebie lub sprzedaży/oddania komuś innemu;
5 Jeżeli nie jesteśmy w stanie w żaden sposób ustalić właściciela rzeczy, czy też przypuszczalnego miejsca jego pobytu, znalezienie rzeczy należy zgłosić staroście powiatowemu w swoim powiecie lub w powiecie, w którym rzecz została odnaleziona;
6 Jeśli właściciel rzeczy się nie odnalazł, po upływie 1 roku od zawiadomienia lub po upływie 2 lat od znalezienia rzeczy (jeśli wezwanie właściciela do odbioru rzeczy było niemożliwe), rzecz znaleziona przechodzi na własność znalazcy;
7 Jeśli znaleziona rzecz to broń, amunicja, materiały wybuchowe albo dowód osobisty lub paszport – rzecz należy oddać na komisariacie policji lub powiadomić policję o lokalizacji tej rzeczy.

Autor: Mateusz Marchewka