Zaginięcie osoby, zwłaszcza z kręgu najbliższych pozostaje niewątpliwie zdarzeniem traumatycznym. Z czasem, kiedy powoli przyzwyczajamy się do nowej sytuacji, staramy się uregulować wszystkie kwestie związane z osobą zaginioną i „wyprostować” zaistniałą sytuację prawną, która przecież bezpośrednio dotyka rodzinę. Do tego właśnie służy instytucja uznania za zmarłego.
Zastosowanie tego środka jest możliwie gdy nie jesteśmy w stanie udowodnić, że zaginiony nie żyje. Sprawę, poza szczególnymi przypadkami rozpatruje sąd właściwy ze względu na ostatnie miejsce zamieszkania osoby zaginionej. Co do zasady postępowanie ma charakter nieprocesowy, a przed wydaniem postanowienia sąd powinien przesłuchać osoby najbliższe zaginionego.
Zgodnie z zapisami Kodeksu Postępowania Cywilnego prawo do złożenia wniosku
o wszczęcie postępowania w tym zakresie ma każdy zainteresowany, a więc nie musi być to nawet osoba najbliższa. Trzeba pamiętać, że takiego wniosku nie można złożyć jeśli nie upłynęło 10 lat od ostatniej wiadomości, że zaginiony żył (lub 5 lat – gdyby w chwili uznania za zmarłego zaginiony ukończył 70 lat). Dodatkowo, uznanie za zaginionego nie może nastąpić przed końcem roku, w którym zaginiony ukończyłby 23 lata.
Gdyby jednak ktoś zaginął w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia, termin wszczęcia postępowania wynosi rok od dnia ustania tego niebezpieczeństwa. Może on ulec skróceniu do 6 miesięcy, gdyby doszło do tego w czasie podróży lotniczej lub morskiej,
w związku z katastrofą statku lub okrętu albo z innym szczególnym zdarzeniem.
Domniemywa się, że zaginiony zmarł w chwili oznaczonej w orzeczeniu. Oczywiście istnieją także prawne instrumenty, do cofnięcia takiego orzeczenia. Jedną z nich jest pojawienie się takiej osoby w sądzie i udowodnienie swojej tożsamości. Wówczas sąd niezwłocznie uchyli orzeczenie.
Autor: Dominik MAJCZAK